poniedziałek, 16 stycznia 2017

Szariat.

Zrodlo
Szariat w tlumaczeniu z arabskiego - droga prowadzaca do wodopoju - to prawo ustalone przez Allaha, normujace zycie wyznawcow islamu, ktory nie uznaje rozdzialu zycia swieckiego od religijnego, regulujace zarowno zwyczaje religijne, organizacje wladzy religijnej i zycie codzienne muzulmanina. Szariat jest sprzeczny z prawem wolnosci religijnej i opiera sie na zalozeniu, ze prawo musi dostarczac wszystkiego, co potrzebne dla duchowego i fizycznego rozwoju jednostki. Wszystkie czyny muzulmanina są podzielone na piec kategorii – konieczne, chwalebne, dozwolone, naganne oraz zakazane. Nieprzestrzeganie tego prawa karane jest zawsze jednoznacznie - smiercia.
Nie przypomina Wam to przypadkiem czegos z Waszego najblizszego otoczenia? Moze jeszcze nie w takim wymiarze, ale powoli, powoli kary za inne myslenie beda coraz surowsze. Juz przebakuje sie o wsadzaniu do wiezien politykow opozycji za rzekome zaklocanie obrad sejmu, bo kazdy pretekst jest dobry, zeby zamknac usta konkurencji i skutecznie ja wyeliminowac.
W obliczu obecnej sytuacji politycznej w Europie, nie wolno zapominac, ze jesli nastapi konflikt miedzy szariatem a prawem danego kraju, KAZDY muzulmanin wybierze, bo musi, szariat. W miare rozrostu miejsc zamieszkalych przez wyznawcow islamu, a jest to proces szybki, bo muzulmanki rodza przecietnie ponad piecioro dzieci, rozszerza sie strefa wplywu szariatu. Prawa narodowe beda powoli wypierane, az zanikna zupelnie. W Europie sa juz strefy, najczesciej wokol wielkich miast, gdzie wiekszosc to muzulmanie. Rosna w sile nie do przecenienia, wysuwaja zadania (rzondania), wprowadzania szkol koranicznych z jezykiem arabskim, zamiast narodowego. Zyja wedlug zasad koranu, a te nie zawsze ida w parze z prawami danego panstwa. Poszerzanie granic terenow zamieszkalych przez wyznawcow Allaha musi rodzic konflikty i napiecia, ktore w momencie osiagniecia masy krytycznej, doprowadzaja do eksplozji.
Nie ma co liczyc na to, ze nasi goscie zechca sie zasymilowac i zintegrowac, oni nie maja takiej potrzeby, a panstwa europejskie nie sa w stanie zmusic ich do przestrzegania norm i zasad w nich panujacych, jesli sa one niezgodne z wyznawana przez nich religia. Policja juz boi sie wchodzic na pewne tereny (tzw. no go area), gdzie rzadza gangi narkotykowe wspolnie z policja religijna. Maja wlasne sady koraniczne, w dziedzinie prawa sa samowystarczalni, nie potrzebuja wspolpracy ze strozami naszego prawa.
Tego wszystkiego zdaja sie w ogole nie zauwazac zachodni politycy i przedstawiciele partii lewicowo-zielonych, przekonani, ze wlasna dobrocia zmienia wielowiekowa mentalnosc wyznawcow islamu. Ich naiwna glupota wszystkim odbije sie kiedys czkawka. Bolesnie i krwawo. Tyle, ze wtedy bedzie juz za pozno na skruche i pozostanie nam albo przejsc na islam, albo zginac.






sobota, 14 stycznia 2017

Zdjatko w favikonie - dla Olenki. :)

Jezeli jeszcze ktos prowadzacy bloga na bloggerze i skonfigurowany z g+, nie ma zdjecia obok swojego nicka, a chcialby miec, ta krotka instrukcja jest dla niego.
Kiedy nam sie w koncu uda zmniejszyc i ukwadratowic zdjecie do favikony, pozostaje juz tylko je wkleic. Trzeba wejsc na wlasnym blogu w UKLAD:


A zaraz potem edytowac favikone:



Wyszukac zmniejszone wczesniej zdjatko, ZAPISAC, a na samym koncu na gorze po prawej ZATWIERDZIC ROZMIESZCZENIE.
I to wszystko.

Dziekuje za uwage
Wasza Ciocia Dobra Rada




piątek, 13 stycznia 2017

Deszczowy weekend.

Kiedy w piatek byla przepiekna, choc bardzo mrozna pogoda, ja musialam tyrac, a po tyraniu najmniej chcialo mi sie latac w plener. W duchu jednak mialam nadzieje, ze wystarczy tej pogody na nastepny dzien. Nie wystarczylo! Sobota byla chmurna, rozmazana, nieprzyjazna i do dupy.
Najlepsze jednak mialo dopiero nadejsc. Poznym popoludniem odezwal mi sie alarm Katwarn, ktory ostrzegal przed ekstremalna gololedzia, spadl bowiem marznacy deszcz i zaczela sie jazda. Stluczki za stluczkami, polamane konczyny, paraliz komunikacji w calym regionie. Raz juz taki armagiedon przezylam i nie chcialabym nigdy wiecej. Stan alarmowy przedluzano z godziny na godzine, najpierw do 22.00, do 3.00, w koncu do 6.00. Rano lody wreszcie odpuscily, za to z nieba lecialo cus fatalnego, ni to deszcz, ni snieg. Potem przestawalo, znow lecialo i tak przez caly dzien. Zdecydowalismy jednak dzielnie pojsc gdzies rozprostowac czlonki, bo ilez mozna gnic w domu?
Podreptalismy... wiadomo, nad Kiessee. Krajobrazy byly takie, ze zdjecia wychodzily bez mala czarno-biale. Jezioro jest zamarzniete, ale nie na tyle, zeby oddac je we wladanie lyzwiarzom, czerwone flagi dokola odstraszaja chetnych. Slubny delikatnie wyprobowal lod, jest dosc gruby, ale jednak za cienki do bezpiecznego slizgania sie.



Co mnie tego dnia bardzo zaskoczylo, to kompletny brak ptakow na jeziorze. W ubieglym roku na wolnych partiach zamarznietego jeziorka zgromadzily sie ich setki, byly labedzie, kaczki, gesi nawet, lyski i kurki wodne. Tym razem mozna je bylo policzyc na palcach.




Na strumyku wpadajacym do jeziora utworzyly sie przez te kilka dni mrozu fantastyczne lodowe rzezby. Pewnie niedlugi bedzie ich zywot, bo temperatura zrobila sie zdecydowanie dodatnia, podczas gdy w Polsce nadal trwaja mrozy ponizej 10 stopni. Juz sama nie wiem, co lepsze.



Z jednaj strony ruch sprawial radosc, z drugiej zas kapalo na glowe, wlosy mialam cale mokre, kurtke tez czesciowo przemoczona. Nawet zdjec za duzo nie robilam, bo po kazdym chowalam aparat do torby, zeby mi za bardzo nie zmokl.
Jak nie dostane zapalenia pluc, to bedzie cut.






czwartek, 12 stycznia 2017

Pytania sie pietrza.

Zrodlo
Nie chce tutaj wytaczac od razu ciezkich dzial i snuc teorii spiskowych, ale tak sobie mysle i cos mi sie nie zgadza. No dobra, jestem tylko glupia blondynka, slaba kobietka, ktora nie powinna zaprzatac sobie slicznej glowki zagadnieniami dla doroslych chlopcow. Co ja sie tam znam?  Nic jednak nie poradze, ze mnie gryzie od srodka.
Kilka dni temu z wielkim hukiem i lomotem, przy wtorze orkiestr detych i gwardii honorowej, zakotwiczyl w Bremerhaven okret. Duzy byl i najnowoczesniejszy na swiecie, taki amerykanski, wiadomo! Wysypaly sie z niego jakies czolgi, hummery i cholera wie, co tam jeszcze, bo ja sie na militariach nie wyznaje. Ustawily sie w rownym rzadku i pojechalyyy...! Kierunek: wschod. Do Polski! Z zamiarem ustawienia sie tuz przy ruskiej granicy i pilnowania, zeby Putin nie probowal nawet ukarac stale go prowokujacych pisowcow.
Mnie zas zastanowilo, dlaczego wyladunek nastapil w Bremerhaven, a nie np. w Gdansku, co byloby nie tylko logiczne, ale przede wszystkim znacznie tansze. Te pojazdy bowiem potrzebuja od cholery paliwa i taki przejazd przez Niemcy to jednak spore straty finansowe. Na pewno taniej byloby dowiezc je na statku do jakiegokolwiek portu na Baltyku. O co chodzilo? O pokazowke sily, prezenie muskulow? Przy czym pewne srodowiska w Niemczech wcale sie nie ucieszyly z obecnosci tego korowodu na niemieckich autobanach, byly protesty, bo malo kto z normalnie myslacych ucieszy sie  z obecnosci us-zandarmow na wlasnym terenie.
Z tego, co mi wiadomo, to cale towarzystwo wzajemnej adoracji powinno udac sie niezwlocznie pod ruska granice, a tymczasem stacjonuje sobie w Drawsku Pomorskim. No jest to kawalek drogi od planowanego punktu docelowego. Malo tego, jak slyszalam, towarzycho ma robic objazdowke po Polsce z wystepami na odpustach i jarmarkach. Dziouchy juz sie podmywaja i wszyscy bardzo sie ciesza, ze do miasteczek i wsi przyjedzie cyrk amerykanski. A ja nadal nie rozumiem, skad ta opieszalosc, skoro Putin juz sie na Polske szykuje.
W ogole, skad ten pospiech w desancie na Europe? Czyzby pewien wesoly prezydent, ktorego kadencja wlasnie sie konczy, mial w tym jakis wlasny interes, zeby nastepcy pozostawic podrzucone smierdzace jajo?
A moze to wcale nie chodzi o obstawienie wschodniej granicy Polski? Moze nawet w ogole nie chodzi o Polske i jej ochrone przed zlym Putinem? Nie pytajcie mnie, co poeta mial na mysli, sami pomyslcie i wyciagajcie wlasne wnioski.
W kazdym razie to wszystko nie napawa mnie specjalnym optymizmem. Smierdzi!






środa, 11 stycznia 2017

Zmniejszanie zdjec.

Przy okazji pokaze Wam, jak zmniejszac zdjecie do jednej z metod wklejania favikony przy nicku. Nie dotyczy to jednak osob, ktore nie prowadza jeszcze bloga, ale dla tych, ktorzy tak jak ja skonfigurowali sobie bloggera z g+ i nie pokazuje im sie profil bloggera, a klikniecie w nicka przekierowuje ich bezposrednio na profil g+. Nie maja wiec innej drogi na wklejenie zdjecia profilowego, jak wlasnie poprzez favikone.
Wybieramy zdjecie z naszego archiwum i klikamy w nie. Pokazuje sie ramka, najezdzamy kursorem na OTWORZYC (czy co tam u Was pokaze sie po polsku), a wtedy wyskakuje mala rameczka, gdzie klikamy w PAINT. To jest programik do obrobki zdjec, ktory fabrycznie jest instalowany na kazdym sprzecie w systemie Windows.


Wtedy pokazuje nam sie taki obraz:


U dolu wyswietla nam sie jego wielkosc: 1600px x 1067px (pixeli) 608,5 KB (kilobajtow). Wielkosc mozemy rowniez sprawdzic najezdzajac kursorem (bez klikania) na miniature zdjecia w archiwum. Wyskakuje wtedy rameczka z danymi.


Jednak wielkosc zdjecia, jakie mozemy wkleic zamiast ikonki bloggera, nie moze przekraczac 100 KB, mamy wiec w tym przypadku zdjecie stanowczo za duze i trzeba je zmniejszyc. Trzeba kliknac w GROßE ÄNDERN, co po polsku bedzie zmienic wielkosc, format czy cos podobnego (poprzednie zdjecie), a wyskoczy taka ramka:


Trzeba zaznaczyc, ze zmieniamy pixele, w ponizszych rameczkach pokaze sie aktualna wielkosc zdjecia. Trzeba ja wykasowac i wpisac... no powiedzmy zaczniemy od polowy obecnego formatu, czyli wpiszemy 800. W dolnej rameczce, pokazujacej wartosc w pionie, liczby zmienia sie automatycznie. Teraz trzeba jeszcze kliknac w OK i pokazuje nam sie wyraznie zmniejszone zdjecie:


Teraz trzeba kliknac w X w prawym gornym rogu, jakbysmy chcieli zamknac strone, wyskoczy tabelka z pytaniem, czy zapisac zmiane (oczywiscie zapisac) i zdjecie jest zmniejszone.
Sprawdzamy na miniaturze, czy zmniejszanie bylo wystarczajace:


No niestety, nadal mamy za duza wartosc KB, bo 139, a mozemy miec maksimum 100. Trzeba wiec proces zmniejszania powtorzyc: otworzyc w Paint, zmniejszyc liczbe pixeli, wcisnac OK i znow sprawdzic, az osiagniemy te 100 KB lub mniej. Nie mozna podac uniwersalnych wartosci stosunku pixele-kilobajty dla wszystkich zdjec, dla roznych sa one inne.
Dlaczego nie ciacham od razu radykalnie? Bo zmniejszyc za duzo jest latwo, ale powrot do poprzedniej wielkosci jest juz niemozliwy. Im wiecej jednak pixeli w wymaganych maksymalnie 100 KB, tym lepsza bedzie jakosc zdjecia, a przy takiej mini ikonce to dosc wazne.
W tym konkretnym przypadku zmniejszalam jeszcze dwa razy: na 700px, co dalo mi 114 KB, pozniej na 600 i wreszcie mam:


Pokaze jeszcze, jak z formatu prostokatnego zrobic kwadratowy, bo to wymog przy tworzeniu favikony na bloggerze. Trzeba otworzyc zdjecie w Paint.


Jak widac na dole w czerwonej rameczce, mamy do czynienia z prostokatem 600x399 px. Robimy z tego kwadrat o bokach z jednakowa liczba pixeli.


Po kliknieciu na ksztalt czworokatny, obserwujemy liczbe pixeli na dole i kiedy obie wartosci beda jednakowe, "puszczamy" kursor, klikamy w X w prawym gornym rogu, w ramce zatwierdzamy i mamy kwadracik.


No dobra, mnie wyszedl prawie kwadrat, ale roznica jednego pixela jest do przyjecia.
Kiedy bedziecie mieli juz gotowe zmniejszone i kwadratowe zdjecie, ktore wybraliscie do umieszczenia zamiast ikonki bloggera, mozna zabrac sie za wlasciwa robote. Ale o tym bedzie juz w nastepnym poscie, bo co za duzo, to niezdrowo.
Programow do obrobki zdjec sa setki, wiec Paint jest jedynie przykladowy i chyba najwygodniejszy, bo wiekszosc z nas ma go juz wgrany w komputerze.

Dziekuje za uwage
Wasza Ciocia Dobra Rada